2012-03-26 22:17:52 >> Disapointment

Rozczarowanie...

A wszyscy oczekują, że wstanę i od razu zabiorę się do dalszej naprawy świata

Nie kop się z koniem, nie masz szans...


Poza tym jednym aspektem wszystko jest w najlepszym porządku. Wiem, dam radę, ale mnie to denerwuje. Ot tak...

skomentuj jeśli masz odwagę. Odważyło się jedynie(1)




2011-07-25 20:49:03 >> Happiness, pure happiness :)

Piszę tylko dlatego, żeby nikt nie pomyślał, że moje życie tutaj wymarło :). Jest po prostu pięknie, a ja mam tyle roboty, że brakuje mi czasu, by to opisywać. Znalazłam drogę i cel w swoim życiu, wiem, którędy podążać. Jest dobrze, jest świetnie a może nawet wspaniale. Ważne, że wszystko w porządku. W końcu nie czuję się sama wśród ludzi. Wewnętrznie zdrowieję, odzyskuję równowagę i siły. Przecież, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Tylko czasem przychodzi złość z gorzkim posmakiem, ale już coraz rzadziej gości w moim życiu. I dobrze. Czas działać, zmieniać świat! Czas ruszyć w drogę!

:)
skomentuj jeśli masz odwagę. Odważyło się jedynie(1)




2011-03-22 17:08:20 >> :)

Dochodzę do siebie. Z każdym dniem jest coraz lepiej, a ja odnalazłam swoje szczęście :). Czasem jeszcze dręczą mnie koszmary z przeszłości, ale mam siłę, żeby z nimi walczyć. Dam radę, kto jak nie ja? :D
skomentuj jeśli masz odwagę. Odważyło się jedynie(1)




2010-06-30 23:19:06 >> Walls in my heart...

Znów obrastam w skorupkę. Całkiem potężną skorupkę. Coraz trudniej mi się wyrazić, coraz ciężej mówić o problemach. Chowam się głębiej, dalej uciekam. I chyba tego teraz najbardziej potrzebuję - ucieczki. Oderwać się od wszystkiego, zająć czymś myśli i nie zastanawiać się, jaki syf się tu zrobił. A może sama narobiłam syfu? Sama już nie wiem. W każdym razie doszłam do wniosku, że masa planów, zajęć, wydarzeń i imprez to raczej wymówka od życia. Uciekam, by nie myśleć. Na dzień dzisiejszy myślenie mnie boli i przeraża. Odpływam w świat fantazji, uciekam od uczuć i odpowiedzialności. Zepsułam się w środku i jak to śpiewa Coma "rośnie (we mnie) apetyt na zło". Takie złe zło. I jak piętnastolatka będę krzyczeć "Zostawcie mnie wszyscy w spokoju!", kiedy tak naprawdę potrzebuję pomocy i obecności drugiego człowieka. Będę uciekać w nadziei, że ktoś podąży moim tropem, chociaż wiem, że nikt nie będzie próbował mnie znaleźć. Ot, paradoks naiwności.

Zamknęłam się na zamków tysiąc, już nie znajdzie mnie nikt.


W myślach prowadzę wyobrażone rozmowy z przyjaciółmi. Za każdym razem dochodzę do wniosku, że tak naprawdę niewiele mogę powiedzieć, bo albo będzie to ze szkodą dla drugiej osoby albo jest po prostu straszne i ciężko się przełamać, a co dopiero obarczać kogoś takim ciężarem. Dlatego w rzeczywistości nie dochodzi do żadnej rozmowy. Albo kończy się na "-Co tam u Ciebie? - A u mnie spoko" i pitoleniem o dupie Maryni. Jedyne uczucia, jakie się we mnie kotłują na chwilę obecność to złość i lęk. Resztę skutecznie wypieram, jeśli w ogóle jest co wypierać. Moje serducho to ziemie jałowe. Trzymać się z daleka dla własnego bezpieczeństwa.
skomentuj jeśli masz odwagę. Odważyło się jedynie(1)




2010-06-29 22:59:43 >> Madness!

Zaczyna się wakacyjny kociokwik... za dużo roboty, za dużo planów, za mało czasu. Na chwilę obecną wolne mam dopiero 24ego lipca (5dni... :P), jeśli oczywiście wszystko dobrze pójdzie. A poza tym? Nadal robię dużo głupich/dziwnych/mocno popierdolonych rzeczy. Trudno.
Przepaliły mi się obwody w główce. Przestałam wyrabiać się z terminami, a to oznacza, że jest źle...
Ale wróciła odrobinka weny, więc może stanę na nogi... :)

--------------------------------------------------------------------

"Zeszłej nocy nawiedził mnie anioł. Zmienił się trochę. Wygląda bardziej jak grecki bożek. Skóra śniada, ciało wyprężone i nagie. Spłynął cicho z księżycową poświatą. Z szeptem piór rozwinął skrzydła. I stał tak przez chwilę... Wielki, potężny i nagi. Ładnie mu ze skrzydłami. Przekręciłam się na bok, zamknęłam oczy i poczułam, że leży obok i mnie tuli. Teraz już bądź spokojna, jestem blisko... Wyszeptał w chwili, gdy znów odpływałam w sen.."
skomentuj jeśli masz odwagę. Odważyło się jedynie(0)




2010-06-22 22:27:45 >> Sometimes the wings appears and that hurts so much...

"Czasami wyrastają skrzydła i to bardzo boli..."

Nie powiem, że jest źle. Źle nie jest. Jest tylko depresyjnie. Trochę chyba przygniotło mnie kilka ostatnich wiadomości... i dotychczasowy bilans:
- trzech kolegów z depresją: u jednego poprawa (oby nie chwilowa), u drugiego totalny bunt i niechęć do pomocy, trzeci jest niezdecydowany i sam nie wie, czy to już pora na pomoc, czy może jeszcze nie jest tak bardzo źle...
- dwóch kolegów w szpitalu psychiatrycznym: jeden ze schizofrenią, drugi po dwóch próbach samobójczych i ze zdiagnozowaną ciężką depresją (ja bym tu jeszcze dodała nerwicę)
- kolega i koleżanka już zdążyli ze sobą skończyć definitywnie (sprawy stare)
A ja zamierzam bawić się z trudną młodzieżą, rozpocząć pracę w Centrum Interwencji Kryzysowej i praktykę w MONARze lub poprawczaku, a do tego uporządkować do końca burdel w mojej głowie. Zajebista jestem, po prostu masochistka całkowita, ale chyba nie umiem inaczej.
Trochę pomarudzę, trochę popłaczę, przejdzie mi.
Dam radę, wierzcie mi.
Tylko muszę się ogarnąć...

"- Widok wyprutych żył jest straszny...
 - Wiem..
 - Jasne.
 - Wiem, widziałam. Wciąż widzę.."
skomentuj jeśli masz odwagę. Odważyło się jedynie(0)




2010-06-16 12:15:10 >> Ilusions, delusions and sham

Zbyt często uciekam w świat fantazji. Ale jak tu tego nie robić, skoro jest tak przyjemnie, miło i bezpiecznie.
Chyba wychodzę powoli na prostą. Choć są chwile ciężkiego załamania, ale jednak mam wokół ludzi, którzy wyciągają mnie z doła. Pomogła chyba samotna wycieczka w góry (trzeba będzie to powtórzyć). Mimo burdelu w głowie i syfu w sercu, daję radę. Coraz więcej jest dni, kiedy myślę, że jest dobrze. I choć robię dużo głupich rzeczy, to jednak w tym szaleństwie jest metoda. Owszem, trzeba odreagować. I choć często nie ma mnie w domu, choć rzuca mnie po całej Polsce, to nikt nie ma do mnie pretensji ani żalu, że mnie nie ma, tylko mówią "Dobrze, że znów jesteś z nami". W ogóle coś mówią, więc jest dobrze :). Dwie gówniane sprawy chyba mogę uznać za zamknięte, choć boli nadal i syf się jeszcze trochę ciągnie, ale jest lepiej. Ruszyłam dalej, mam cel, mam obrany kierunek, dam radę.

Ruszam w słońce i pod wiatr, bo tak trzeba było od początku!


Owszem, może to trochę zajeżdża czymś w stylu acting out, ale co mnie to :D
skomentuj jeśli masz odwagę. Odważyło się jedynie(0)